
| Gdy z wiary krześcijańskiej Polacy słynęli, Ze wszystkich stron pogani na nie się rzucili. Kosz swój na Górze Łysej na bardzo wysokiej, Położyli, skąd mieli pozor dość szeroki. Wiedząc o nich, Polacy odpór im dać chcieli, Ochotnie do ich wojska z swym wojskiem bieżeli, Które kiedy pogani z dala obaczyli, Krystusa Pana bluźniać, z krzescijan szydzili. Wołał jeden z ich wojska: macie tak mężnego, Co by się chciał ze mną bić w imię Boga swego, Krzyczy głosem. A w tym mąż Accipitryn rączy, Koń zarki, serce śmiałe i mężne mający, Wbieżał prętki na górę, skąd się nie postrzegli, Porwał męża onego, a niż mu zabiegli Ścieżkami zwyczajnymi, on w swój obóz wskoczył, Że go z onych tak rącznych żaden ani zoczył. Potem gdy mu powiedział wielkość wojska swego, Dla wielkiej gołoledzi tam przezpieczność jego. Accipitryn, podkowy zmyśliwszy, gotować Rozkazał, a kilkaset koni prętko kować. Sam rześko naprzód skoczył one wielkość jego. Król zaraz te posługę jego nagradzając, A inszym do posług swych chęci dodawając, Iż wynalazł podkowy, bieł meżnie pogany, Takim znakiem od niego wiecznie piętnowany. W błękitnym polu nosić rozkazano złoty, Ptak w hełmie, znak przezwiska, czerstwosci i cnoty. Wiersz opublikowany dzięki uprzejmości Pani Martyny. |
* oczywiście jest to zmyślona legenda - żaden z Piastów nie nadał herbu.